Irek Zamęta – hołd i pożegnanie

Odszedł od nas Irek Zamęta człowiek pełen pasji, zapału do działania i optymizmu.

Kochał muzykę i był z nią związany przez całe życie. Irek był zawsze uśmiechnięty i wkładał serce w to co robił. Był świetnym organizatorem i managerem. Uruchomił Brzeską Piwiarnię, która bardzo szybko stała się miejscem niezwykłym na mapie Brzeska. Irek organizował w tej piwiarni dziesiątki wydarzeń kulturalnych: koncertów, stand up-ów, spotkań z podróżnikami. Dosłownie każdy mógł znaleźć coś dla siebie (no może poza amatorami disco polo). Wszystko to bez najmniejszego wsparcia ze strony państwa czy gminy. Nie wyciągał ręki po środki publiczne. Sam podejmował ryzyko finansowe sprowadzenia określonego artysty i prawdopodobnie niejednokrotnie sporo do tego musiał dopłacić. Ale dzięki swojej niezwykłej osobowości przekształcił Piwiarnię w prawdziwe centrum kultury. Coś na kształt krakowskiej „Piwnicy pod Barnami”. W Piwiarni można się było też oczywiście napić dobrego piwa i to takich gatunków, że pewnie większość klientów nawet nie miała pojęcia, że takie piwa istnieją na świecie. Ale renomę i prestiż Piwiarnia zdobyła właśnie z powodu tych wydarzeń kulturalnych. Ich lista była bardzo długa i zapełniona na kilka tygodni naprzód. Prężnością działania mógłby zawstydzić niejeden ośrodek kultury funkcjonujący sobie spokojnie na publicznych środkach. Takie centrum kultury, to było to czego w Brzesku brakowało. Klimat tego niezwykłego miejsca udzielał się wszystkim, i wielu tam zawsze z przyjemnością powracało. Tym bardziej smutna i bolesna okazała się wiadomość, że Brzeska Piwiarnia ma zostać zlikwidowana. Stało się to nagle i dla wielu było zaskakujące. Trudno było sobie wyobrazić, że już nie będzie koncertów, że tego miejsca nie będzie. Niestety, brutalna rzeczywistość ekonomiczna zmusiła Irka do zamknięcia tego niezwykłego centrum kultury zwanego Piwiarnią, a On sam zmuszony został do szukania swojego miejsca w świecie. 

Irek był taki, że nie dało się go nie lubić, miał po prostu taki dar, można by powiedzieć, miał taką charyzmę – dar nie każdemu dany. Irek nie zabiegał o żadne zaszczyty, tytuły czy stanowiska. Ktoś zgłosił Jego kandydaturę w plebiscycie Dziennika Polskiego i Gazety Krakowskiej jako osobowość roku 2018 r. w dziedzinie kultury. Irek zareagował we właściwy dla siebie sposób, w dniu 16 stycznia 2019r. napisał na swoim fb: „Więc zostałem nominowany do czegoś tam w kategorii kultura za urozmaicanie waszego życia se…. Kulturalnego . Oczywiście standardowo to bojkotujemy i nie zachęcamy do głosowania, Tym razem przy okazji można zrobić coś dobrego, bo zamiast wydawać 2.46 zł na durny głos możemy przelać chociaż 1 zł na organizację Otwarte Klatki. więc jeśli dobrze się bawiłeś na naszych imprezach to dawaj złotówkę”. 

Cały Irek, takiego go znaliśmy i taki pozostanie na zawsze w naszej pamięci. Pozostanie w pamięci, bo Irka już między nami nie ma. Odszedł nagle, tak jak kiedyś nagle zniknęła Brzeska Piwiarnia. Człowiek, który tak po ludzku sądząc, miał jeszcze przed sobą całe życie, odszedł. Ktoś pięćdziesięcioletni mógłby powiedzieć, że Irek to jeszcze młodzieniec i najlepsze lata ma dopiero przed sobą. Jednak nie, już nie. Los zdecydował, że będzie inaczej, Irek już nie zorganizuje żadnego koncertu, nie rozjaśni towarzystwa swoją wspaniałą osobowością. ”Niektórzy ludzie pojawiają się w naszym życiu i szybko odchodzą. Niektórzy zostają przez chwilę i zostawiają ślady w naszych sercach. A my już nigdy, przenigdy nie jesteśmy tacy sami.” Irek pozostawił ślad w niejednym sercu i w niejednym umyśle. Odszedł w wieku, w którym jeszcze nie powinno się odchodzić. Ciężko się z tym pogodzić, zawsze jest to takie zaskakujące. Uświadamia nam niezwykłą wartość i kruchość życia i to, że każdy dzień jest darem i powinien być dobrze wykorzystany. Nikt nie ma gwarancji, że i jego dni nie będą krótsze niż myśli. W takiej sytuacji bardziej realnego i odczuwalnego znaczenia nabierają znaczenia słowa księdza Jana Kaczkowskiego „Zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje.” No i słynne, wręcz kultowe „Śpieszmy się kochać ludzi” ks Jana Twardowskiego

„Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze 
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje 
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna 
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego 

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna 
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście”

Może warto naprawić jakieś relacje, bardziej popatrzeć i docenić drugiego człowieka, który milczy , cierpiąc że się go nie widzi? Może prostu zacząć żyć bardziej świadomie? Dokończyć coś, co się zawsze odkładało na czas, kiedy się będzie miało więcej czasu? Nic nie dzieje się bez przyczyny, wszystko ma jakiś sens, chociaż w tym momencie możemy tego nie widzieć i nie rozumieć. To przemijanie ma sens, ma sens, ma sens. 

Irek pozostawił swoją żonę Marię która teraz pozostała bez środków do życia ponieważ branże w których pracowali zostały zamknięte z powodu obostrzeń. Przyjaciele zorganizowali zbiórkę, aby ją wspomóc w tej tragicznej sytuacji, każdy więc kto znał Irka może dziś symbolicznie oddać mu hołd.

 

Michał Waresiak

Jan Waresiak

https://zrzutka.pl/utppg2